Kusturica – Dwa miasta

Drvengrad, Zlatibor, Serbia

Gdy byłam mała, nie lubiłam skansenów. Zawsze drażnił mnie zapach mokrego drewna, który nieodłącznie im towarzyszył. Najbardziej jednak nie polubiłam tamtejszej zabytkowej szkoły. Dobrze pamiętam skórzany język, wieszany na szyi szepczących dzieci. Może to dlatego, że sama mówię dość dużo.

AirBrush_20180810133803.jpg

AirBrush_20180810133904.jpgAirBrush_20180810133949.jpg

Drvengrad kojarzy mi się z całą wiejską sielskością zebraną w jednym miejscu. W całości odsączoną z zakurzonej ziemi, popieli, szarości. Od Szargańskiej Ósemki dzieli go dosłownie kilka kilometrów. – Šarganska osmica, Serbia

Miasteczko powstało do jednego z moich ulubionych filmów Emira Kusturicy – „Życie jest cudem”. Z miejscem łączy się wiele ciekawych historii, ale myślę, że sama jego struktura już otwiera oczy na pewne zjawiska. Osada składa się z drewnianej zabudowy o spadzistych dachach. Zafascynowała mnie staranność w ludowym malarstwie mebli oraz dekoracji. Nie da się zaprzeczyć, że dookoła jest naprawdę zielono, a zabytkowe samochody dopełniają filmowy klimat. Od 2008 roku odbywa się tam Küstendorf Film & Music Festival – festiwal filmów krótkometrażowych. 

CollageMaker_20180810_134202111.jpg

Andrićgrad, Wiszegrad, Bośnia i Hercegowina

Andrićgrad. Miasto z kamieni na niewielkim półwyspie. Kolejne dzieło reżysera – Emira Kusturicy. Kamienie. Mozaikowe murale. Miasto wewnątrz drugiego, większego, już nie tak idealnego. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to kontrast między światem poza murem Andrićgradu, a jego wnętrzem. Do momentu przekroczenia granicy miasta, nieustannie towarzyszą żebrzące dzieci, które jednak zatrzymują się przed główną bramą. Sam widok dość charakterystyczny dla nieco uboższych rejonów państw południowych, jednak w tym miejscu obowiązuje jakiś wyższy respekt. Nikt nawet nie próbuje tego porządku złamać.

AirBrush_20180810141110.jpg

AirBrush_20180810141217.jpg

AirBrush_20180810141309.jpg

Świat za bramą zupełnie różni się od otoczenia. Kamienice, łuki, doskonałe miejsce na sesję fotograficzną. Jest kino – o nim Kusturica nie mógł zapomnieć, kawiarenki przypominające wagon Orient Expressu. Na krańcu, znajduje się biała świątynia. W słoneczny dzień odbija światło i tym samym stanowi wyraźny punkt graniczny. . Nie mogło zabraknąć również piekarni, w której po raz kolejny miałam okazję spróbować Burek (nazwa brzmiąca dokładnie jak imię podwórkowego psa) – okrągły placek z ciasta filo (podobnego do francuskiego) z ziemniakami, serem lub mięsem.

CollageMaker_20180810_141417770.jpg

AirBrush_20180810141152.jpg

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s