5 filmów z podróży na dobry dzień

Kinematografia to jedna z szuflad, którą uzupełniam z każdym kolejnym wyjazdem. Nie będę ukrywać, nie urodziłam się z pasją do spędzania godzin w kinach studyjnych. Zawsze bardzo zazdrościłam wytrwałości pasjonatom, ciągle szukającym czegoś nowego – powiewu świeżości na ekranach. Tak to już jest. Jest to rzecz, której nie potrafię, jednak zdążyłam podać już sobie z tym rękę.

CollageMaker_20180811_180338421.jpg

Moja mama to zupełna odwrotność. Wieczory spędza przed ekranem, a ja kompletnie nie nadążam za jej notatnikiem, wypełnionym nazwiskami reżyserów. To, co udało mi się jeszcze od niej skraść, to znudzenie kinem sieciowym. Owszem, czasem pojawi się w nim ciekawa pozycja, ale patrząc jej przez ramię na ekran, przebywając w otoczeniu często trudnego, starannie tworzonego kina, zaczęłam odmawiać sobie filmów dla samej czynności ich oglądania.

Wydaje mi się, że najtrudniejszym gatunkiem do uszlachetnienia, stała się grzęda komediowa, wywołująca uśmiech, bawiąca do łez. Zauważyłam, że na cały kosz DVD z filmami dla uśmiechu, rozśmiesza jedynie kilka. Nie znaczy to jednak, że nie ma perełek. Historii, przy których komedia, to film pisany wielką literą.

1. „Życie jest cudem” (2004) – Emir Kusturica

Trochę romans, trochę dramat wojenny, ale przede wszystkim absurdalnie genialny humor. Film realizowany w Serbskim miasteczku Drvengrad. Kolorowy, dynamiczny, przedstawiający życie Serbskiego inżyniera. Ujął mnie prostotą, sielskością, a jednocześnie poziomem, który to ma w zwyczaju stopniowo spadać, jeśli chodzi o tematykę poza wielkim miastem. Tutaj tak się nie stało. I co najważniejsze – śmieszy, a nie rozczarowuje.

2. „Czarny kot, biały kot” (1998) – Emir Kusturica

Kolejny film w reżyserii Emira Kusturicy, poznany przy okazji Serbsko – Bośniackiej trasy podróżniczej. Równie nieprzewidywalny i bawiący do łez, co wcześniej wspomniany film. Zaprasza do udziału w życiu niewielkiego lokalnego bandyty, który popada w kłopoty finansowe. Zaskakuje sposobami na ich poskromienie i przywrócenie mężczyźnie spokoju. Zachwyca krajobrazami i pejzażem bałkańskiej wsi.

CollageMaker_20180811_180034135.jpg

3. „Dzikie historie” (2014) – Pedro Almodovar

Kilka nieprzewidywalnych historii życia codziennego. Od potyczek na autostradzie, po przydrożny bar, czy wesele. Reżyser zadbał o dynamizm, charakterystyczny dla hiszpańskiego kina. Nie łagodzi scen, nie cenzuruje dialogów, co nadaje każdej z historii swój niepowtarzalny styl i bieg. Kpi z codziennych potyczek, pozwala zaśmiać się z życia bez wyrzutów sumienia. Dlatego regularnie do niego wracam.

4. „Bazyl. Człowiek z kulą w głowie” (2009) – Jean-Pierre’a Jeuneta

Strzał w skroń i chęć odegrania się na firmie zajmującej się produkcją owej broni. Tak wygląda życie Bazyla. Pogoń za prawie niemożliwym, z mnóstwem upadków i zwrotów akcji. Klimat filmu jest bardzo podobny do kultowej „Amelii”, dzieła tego samego reżysera. Dla miłośników delikatności Francji? Czemu nie.

5. „Jeszcze dalej niż północ” (2008) – Dany Boon

Kawałek życia pracownika firmy, wysłanego do pracy na północ Francji. Jednego dnia jego marzenie o zamieszkaniu na ciepłym, słonecznym południu znika. Jego rodzina nie jest w stanie się z tym pogodzić, a on robi wszystko, żeby wrócić, mimo, że zaczyna mu się podobać nowa recepta na życie…

CollageMaker_20180811_180014387.jpg

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s